Patrząc obiektywnie, rozciągam Plan w czasie. Daje mu do 5 lat na wniesienie mebli.
Zmieniam skalę na mojej mapie postępu. Tylko w tym tygodniu zrobiłam 4 kroki w przód i tylko 1,5 w tył.
Moja podświadomość wie. Ja też już jej uwierzyłam.
Jestem piękną Dziewiątką w talii.
Gdyby tylko każdy uśmiech nie wydawał się z plastiku, mogłabym powiedzieć, że jest lepiej.
Wierzę, że coś rozbitego na tysiąc kawałków może być po sklejeniu Super Glue lepsze i piękniejsze niż przed zniszczeniem. Szkoda tylko, że wszyscy znają tylko tę zepsutą wersję. Łącznie ze mną samą. Nic dziwnego, że nikt nie chce babrać się w takich puzzlach. Ale czy potem ktokolwiek zechce choćby otworzyć pudełko, żeby się przekonać, że jest już dobrze? Sklejanie naprawdę boli. Szkoda by było, gdyby nikt tego nie docenił.
Naprawdę planuję napisać list, którego nie wyślę. Do Wszystkich, Którzy Mnie Skrzywdzili i Których Nie Było. Tylko, żeby go nigdy nie znaleźli...






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz