czwartek, 24 lipca 2014

3:2, ale nie dla mnie

Tak dawno nie czułam w lecie, że to właśnie ten magiczny i niezwykły okres wakacji, bo nie czułam powiewu wiatru na gołych nogach.

Chodzenie boso po świeżej trawie też jest przyjemne.

Bardzo się cieszę, że już prawie nie pamiętam, jak to było nienawidzić trawy, piasku, słońca, deszczu, lata, natury... Za komarami nadal nie przepadam.

We Wszystkim trzeba mieć umiar. W za dużej ilości Wszystko jest szkodliwe. Niektóre jego elementy odpuściłam już sobie na dobre i mimo niemałego sentymentu wolałabym jednak nigdy do nich więcej nie wracać.


Dlaczego? Bo wciąż tęsknię. Nie tylko za samym miastem. Cholerne Romantyczne i Sentymentalne Usposobienie. Bez Ciebie łatwiej by mi się żyło. Chociaż przyznaję, że w ciągu ostatnich paru lat dostało Ci się ode mnie po dupie.

I to wieczne wrażenie, że nawet kiedy przytrafia mi się coś dobrego, to i tak przegrywam przynajmniej 3:2...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz