Weszłam na fejsikowy profil i przeczytałam: "Wilk zmienia sierść, ale nie zmienia natury". Musiałam zużyć spore zasoby silnej woli, żeby nie napisać: "A miałam nadzieję, że kiedyś wyjdziesz na prostą. Sam jednak stwierdziłeś, że na zawsze zostaniesz żałosnym skurwielem". No proszę... Sam się pogrążył...
Najgorsze jednak jest to, że to ja zostałam sama, wiecznie zapracowana, nie mająca czasu na prawie nic i skrajnie samotna, a on ma całą masę świetnych przyjaciół, którą odziedziczył po rozstaniu i zapewne żadnych zobowiązań.
- Karma? Halo! Karma! Jesteś tam do cholery czy mam przejąć twoją robotę!?
A mój komputer akurat dzisiejszy dzień musiał wybrać na rozpoczęcie włoskiego strajku.
Ja chcę urlop od życia... (300% płatny jeśli da radę)
I znów chodzi mi po głowie Imagine... Może dlatego, że Lennon zmarł 9 października? A tak w nawiasie, kiedy puścili tę piosenkę w radiu w miejscu mojej pracy, moja koleżanka słyszała ją chyba po raz pierwszy w życiu. Nic dziwnego, że świat i ludzie schodzą na psy.
Tak, tak! Nie lubię psów! Zjadające własne odchody śmierdziele...
Ta piosenka to najbardziej pozytywny akcent, na jaki mnie dzisiaj stać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz