Są takie ćwiczenia, które podobno pomagają w terapii.
- Wyobraź sobie, że świat się kończy. Wiedząc, że za 24 godziny wszystko przestanie istnieć, więc nic nie będzie miało konsekwencji, co robisz?
- Możesz wysłać wiadomość do 10-letniej siebie. Jednak ogranicz się do dwóch słów. Co sobie powiesz?
Oba te pytania sprawiają, że w swojej żałosności czuję, iż zaczynają mnie piec kąciki oczu.
Ad. 1. Moim najmroczniejszym marzeniem w takiej chwili byłoby skrycie się w ramionach Tego, Który Wszystko Zniszczył i nawet o tym nie wiedząc (i się tym nie przejmując) rozjechał walcem moje serce, po czym nigdy nie udało mi się pozbierać. Jak bardzo żałosnym można być...? Pewnie nawet nie chodzi o niego, tylko o to, że był ostatnią osobą, przy której odważyłam się coś poczuć.
Żyję bez serca już 10 lat, więc wiem, że to możliwe. Powinnam zostać laureatką jakiejś mega prestiżowej nagrody medycznej.
Ad. 2. List to mojej 10-letniej wersji: Uciekaj. Teraz.
Ludzie patrzą z daleka i widzą idealną rodzinę i wyrodną córkę. Nie wiedzą. Ja im nie mówię. Nikt nie zna mojej wersji. Nikt nie zna prawdy. Nikt. Nikt. Nikt. To mnie (kurwa) jednocześnie dobija i cieszy...
Żyję w zaklętym cyklu odpychania ludzi i braku zaufania wobec nich oraz pieprzonej samotności. Czizys... Jakie to smutne, puste i żałosne podejście do życia. Dobrze, że o tym wiem. Świetnie, że nic z tym nie robię. Cudownie, że uwielbiam sarkazm.
Żyję w zaklętym cyklu odpychania ludzi i braku zaufania wobec nich oraz pieprzonej samotności. Czizys... Jakie to smutne, puste i żałosne podejście do życia. Dobrze, że o tym wiem. Świetnie, że nic z tym nie robię. Cudownie, że uwielbiam sarkazm.
Wiem. Jestem prawdziwym słoneczkiem. Wulkanem tryskającym tęczą, szczęściem i magicznymi iskierkami pozytywnej energii. Otóż... Zewnętrznie - TAK, jak najbardziej.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz