Istnieje takie miejsce w kosmosie, gdzie skupiają się wszystkie artystyczne idee, ścierają się ze sobą i tworzą nowe (…). Natężenie kreatywności w tym miejscu musi być ogromnie wielkie, niewidzialna planeta z morzami z muzyki, rzekami czystej inspiracji i z wulkanami wypluwającymi myśli, przeszywana błyskawicami duchowości. To jest Orm. Pole siłowe wyrzucające z siebie hojnie energię.
Ileż bym dała, żeby zlokalizować mojego osobistego ORMA... Moje lekarstwo na grzęźnięcie w codzienności. Tak! Muszę się za siebie wziąć! Jeden problem: nie potrafię się zmotywować do wykonania jakiegokolwiek ruchu w dobrą stronę. Lenistwo bierze górę. Poza tym wiem, że szansa na suksces nie jest duża. Cholera... Chyba faktycznie za chwilę moja głowa nawiąże bliższą znajomość ze ścianą...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz