2. Mogę również położyć się w łóżku i zostać w nim już na zawsze. Nie dać się z niego wyciągnąć nawet siłą. Najwyżej zamknęli by mnie za to w domku z pomieszczeniami, w których wszystkie ściany i podłoga wyglądałyby jak łóżko.
3. Istnieje również opcja powrotu do przeszłości, ale takiego bez wyjebanego DeLorean'a. W końcu idzie lato. Dałabym radę! Ale to jest opcja najmniej prawdopodobna ze wszystkich.
4. Mogę też poświęcić cały swój wolny czas na rozszyfrowywanie systemu wygranych w totka, żeby ostatecznie po 10 tysiącach przeczytanych książek na ten temat i tyluż samych bezsennych nocach spędzonych na wydrapywaniu w ścianie paznokciami magicznych sekwencji liczb, stwierdzić, że w totka nie da się wygrać będąc mną. Po czym nazajutrz obudzić się i dowiedzieć o wygranej poprzedniego dnia 6-stce. Jednak ja widziałabym w tym już tylko 100 tysięcy różnych teorii spiskowych.
5. Albo zwerbuje mnie tajna organizacja zajmująca się wybijaniem największych światowych idiotów, przez których nasza planeta zmierza nieuchronnie ku upadkowi, a ja rozplenię w owej instytucji bezbrzeżny pacyfizm i wiarę w lepszą przyszłość, przez co świat zginie w ciągu następnych 24 godzin od mojej rekrutacji.
6. A może porwą mnie po prostu kosmici / wampiry / elfy / kosmiczne wampiroelfy i zostanę uznana za ich blond boginię, po czym następnego dnia walnę sobie zielone pasemka i zostanę spalona na stosie.
7. Mogę też do końca życia udawać, że mam przed sobą bardzo możliwą świetlaną przyszłość pełną szczęścia, dostatku i słodyczy o każdej porze dnia i nocy. W rzeczywistości jednak nie robić absolutnie nic, żeby ów stan samozadowolenia z własnej egzystencji osiągnąć.
8. Albo... chyba po prostu zacznę walić głową w ścianę. Najprawdopodobniej jest to już dla mnie jedyny ratunek przed samą sobą.
Najbardziej jednak stawiam na opcję nr 1.
No jakżeby można inaczej? Zdecydowanie opcja nr 1!
Jestem z siebie niezmiernie dumna, bo ograniczyłam się do 8 dość mało rozbudowanych (jak na mnie) podpunktów, podczas gdy przynajmniej 10 razy tyle równie ciekawych wizji przyszłości cały czas łaskocze mój mózg od środka.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz