Poza tym sporo ciekawych rzeczy się wydarzyło. Kontrola PIP w pracy? Ciekawe kto złożył donos... Mam w tym momencie ochotę uśmeichnąć się niczym kot z Cheshire albo Grinch. Nie powiem, że nie należało się im, ale i tak mi ich jakoś szkoda. Moje głupie dobre serce nie potrafi nawet czasem przymknąć na coś oko i rozkoszować się sytuacją... Pewnie dlatego, że ci, którzy rzeczywiście coś tu zawinili nie poniosą żadnych konsekwencji, a pozostałych kozłów ofiarnych jest mi zwyczajnie szkoda.
Przejrzyjcie filmiki z Youtube to może mnie gdzieś tam dojrzycie, bo byłam taaaak blisko sceny i skakałam taaaak wysoko, że kto wie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz