Nie łudzę się raczej, że mam stałych czytelników, którzy z niecierpliwością oczekują na mój kolejny post... zdaję sobie sprawę, że moja pisanina nie ma wpływu na niczyje życie z wyjątkiem mojego.
Oby kiedyś się to zmieniło...
W każdym razie po wielu planach, myślach i ponownych planach w końcu wzięłam się za wyklikanie paru rzeczy na klawiaturze.
Trzeba by sobie wyobrazić małą myszkę zamkniętą w tunelu zataczającym okrąg. W przód lub w tył - jakkolwiek by nie poszła wróci w to samo miejsce. Najprawdopodobniej zwyczajnie na zawsze w nim utknęła, bo nie posiada zbyt wielu możliwości, żeby się wydostać. Czasem próbuje poskrobać ścianki, ale jest to czasochłonne i wynik jest bardzo niepewny... a biegać trzeba, więc czasu na skrobanie nie ma za wiele.
Jak widać u mnie bez zmian. Cały czas tkwię w miejscu i użalam się nad tym stanem rzeczy.
Nie jestem pewna czy to lenistwo, czy rezygnacja... może po prostu chcę uciec od rzeczywistości i na chwilę bardziej przejmować się postaciami fikcyjnymi (lub też niekoniecznie fikcyjnymi) niż własnym życiem. Zajmowanie się pójściem naprzód wymaga chyba więcej wysiłku niż wpieprzanie chipsów i ciastek. Chyba zawsze byłam leniwa i mogę winić za to w dużej części wychowanie. Nie spisaliście się, moi drodzy... pod wieloma względami, więc teraz łapy precz, kiedy mam zamiar postępować lepiej będąc na tej samej pozycji.
- Nowe rozwijające hobby.
- Trudności w pracy.
- Spłacanie w 80% cudzych długów.
- Troszeczkę mniej samotności dzięki pracy, ale nadal jestem beznadziejnie aspołecznym przypadkiem.
- Minimum... jeśli nawet nie kompletny brak jakiegokolwiek postępu w dążeniu do spełnienia swoich marzeń.
- Konieczność zainwestowania w zdrowie.
- Uświadomienie sobie, że bycie singlem to stan umysłu.
Można żyć marzeniami, ale nie fikcją. Można się nad sobą użalać, ale nie wymyślać problemów. Można być egoistą, ale pamiętać że Twoje dobro nie zawsze oznacza dobro drugiej osoby. Można kogoś źle zrozumieć, ale nie przeinaczać jej słów po swojemu. Można być samotnym i można być samotnym i nie chcieć tego zmieniać. Można być dziwnym i można być aspołecznym stworzeniem niepotrafiącym się odnaleźć w bliższych relacjach z drugą osobą. No i właśnie dlatego... chyba.




Długo każesz czekać na jakąkolwiek oznakę tego, że żyjesz. Mam nadzieje, że u Ciebie jest w porządku, jeśli nie to odezwij się do mnie. Wiesz gdzie mnie szukać. Zniknęłaś bez słowa... Odezwij się, proszę.
OdpowiedzUsuń