wtorek, 7 listopada 2017

film z przesłaniem, którego nikt nie łapie

Nie można postawić młodemu drzewku złej podpórki, a potem krytykować, że źle rośnie. To wina stawiającego ową podpórkę. Tak samo nie można spodziewać się, że wyrośnie piękne i bujne, kiedy pod korzeniami ma pełno wielkich kamieni. Jednak jeśli pozbędziemy się szkodliwych czynników, to po jakimś czasie drzewko odbije, choć mimo wszystko pewnie pozostanie już nieco pokrzywione do końca swoich dni.

  • Oczekiwałabym, że ten Ktoś będzie ze mną rozmawiał o wszystkim i nie oceniał, bo sama wiem, co było dobre, a co tragicznie głupie. Chciałabym zostać wysłuchana i może trochę zrozumiana.
  • Oczekiwałabym, że ten Ktoś nie będzie o mnie miał niesłusznie bardzo złego mniemania powziętego nawet nie na postawie znajomości ze mną, ale na podstawie zachowań innych ludzi, do których bardzo mi daleko.
  • Oczekiwałabym, że ten Ktoś będzie wiedział że bardzo daleko mi do bycia, jak inni.
  • Oczekiwałabym, że ten Ktoś nie będzie specjalnie mówić rzeczy, które mnie ranią i wyprowadzać mnie z równowagi.
  • Oczekiwałabym, że ten Ktoś nie będzie mi powtarzał, że jestem rozpieszczoną, małą dziewczynką, podczas gdy to właśnie o jego niedojrzałości w kontaktach z drugim człowiekiem i braku umiejętności dostrzeżenia Mnie świadczą te słowa.
  • Oczekiwałabym, że ten Ktoś trzeźwo spojrzy na rzeczywistość i nie ze względu na innych, ale ze względu na mnie i na siebie, zmieni swoje nastawienie.

I właśnie dlatego ten ktoś nie stanie się tym Kimś.
Nie szukam ideału, ale są rzeczy, które za bardzo bolą, żebym mogła nad nimi przejść do codzienności. Oczekuję po Kimś w zasadzie tego samego, co sama daję komuś.

Jednak są chwile miłe, choć bardzo ulotne. Wnoszą sporą szczyptę tęczowej rozkoszy do mojej szarej codzienności. Ta szczypta mi wystarcza, ale ciekawe czy temu komuś również...

W języku angielskim mówi się to ghost someone. To właśnie robię. Niespecjalnie. Zaczyna się od tego, że nie mam czasu i możliwości kontaktu. Wolę położyć się szybciej po męczącym dniu pracy albo wzywają mnie różnorakie obowiązki. I w pewnym momencie ZAWSZE znajduję pytanie takie jak: "Unikasz mnie?", "Obraziłaś się?". Zazwyczaj powściągam już gotujące się we mnie emocje... głównie złość i chęć wykrzyczenia: "Przepraszam, że żyję!" i wyjaśniam, że nie, ale bywam zajęta. Po którymś jednak pytaniu tego typu czuje się zduszona, osaczona, oskarżona, niezrozumiana i mam już serdecznie dość. A jako że nie potrzebuję i nie szukam, to zghostowienie delikwenta nie sprawia mi problemu. To już stało się u mnie normą w ciągu ostatnich paru lat. Było ich sporo i był też jeden, który zrobił to mi... i za bardzo mnie to nie obeszło... Z wyjątkiem tego, że starał się zwalić winę na mnie. Coś w stylu: "Wolisz pracować i spędzać czas z rodziną? Jesteś złym człowiekiem i ta znajomość nie ma przyszłości." Dziękuję ci Panie Idealny, bo wyświadczyłeś mi przysługę, na którą jakoś nie mogłam się zdobyć i od tego czasu już nie mam z tym problemu.

Książę z Bajki jakoś nie chce wrócić do moich snów. Za to pojawia się w nich ten ktoś i nawet tam mnie wkurza i nie może zrozumieć. Jeśli sny to listy podświadomości do świadomości, to muszę powiedzieć: Mniej więcej łapię i zdaję sobie z tego sprawę, Kochana Podświadomości.












Dopiero kiedy przyjrzysz się z pewnej perspektywy, ten Nieład nabierze dla Ciebie sensu, który ma dla mnie.
Kłamstwo powtrórzone samemu sobie po raz setny, nie stanie się prawdą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz