Bardzo denerwujące uczucie - chcieć z całych sił dać się czemuś porwać i jednocześnie tak samo mocno chcieć się temu przeciwstawić. Może z czasem mi troszkę przejdzie, ale tak jakby zdaje sobie sprawę z tego, że to trochę jak choroba... uzależnienie. Poza tym to dość żałosne przytulać się tylko do swojej poduszki.
Chyba jeszcze nigdy słowa szmata i durna pizda nie brzmiały dla mnie tak pieszczotliwie. Bo i zapewne zazwyczaj nie mają tego na celu, ale cóż... chyba jesteśmy zupełnie inni i jednocześnie podobni.
Uwaga! Wtrącenie mające mało wspólnego z treścią tego postu!
Wkurza mnie, kiedy ktoś mnie nie rozumie. Muszę się chyba pogodzić z tym, że czasem ciężko mi ująć myśli w słowa zrozumiałe dla ogółu.
Od dawna mam takie uczucie dyszące mi w kark, że wreszcie muszę się pozbierać i może nawet znalazł się niedawno taki ktoś, kto chce pomóc, mimo tego, iż wie, że jestem durną pizdą. Zaczęłam się starać. Małymi kroczkami, jak na mnie przystało, zmieniam siebie i swoje otoczenie. Oby tylko na lepsze...
Miło móc przeprowadzić monolog z własnym blogiem i nie dusić nadmiaru emocji w sobie. Blog nie ocenia, on rozumie, a nawet stara się poprawić błędy (ortograficzne). Oczyszczenie się i zebranie rozbieganych wokół chaotycznych myśli jest uzależniającym uczuciem.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz